Fajka Wodna - Smoke on The Water

Fajka Wodna  - Smoke on The Water

Przywędrowała do nas z Afryki. Tam dotarła z Bliskiego Wschodu. Narodziła się jednak w Indiach. Przynajmniej wg niektórych teorii. Pewna grupa badaczy podaje, że wymyślili ją mieszkańcy Afryki albo Turcy. Tak naprawdę ważne jest nie to gdzie ale to, że na świat przyszła i się zadomowiła.

Kto?

Shisha, nargila (od perskiego nargil – kokos, z kokosa wykonywano bowiem dawniej fajki wodne), hookah. Z grubsza oznaczają jedno i to samo ciekawe urządzenie – fajkę wodną.

Dlaczego ciekawe?

Bo nie ma nic wspólnego z palonym w każdej sytuacji papierosem czy fajkami, które pykają cicho w gabinetach dostojnych, nobliwych panów. Shisha jest stworzona do tego, by smakować ją w towarzystwie. W kulturach Bliskiego Wschodu fajka wodna często jest pretekstem do spotkań ze znajomymi i długich rozmów owianych aromatycznym dymem. I tutaj uwidacznia się drugi czynnik odróżniający shishę od papierosów. W fajce wodnej pali się bowiem melasa złożona z miodu, gliceryny, tytoniu i niezliczonej rzeszy dodatków, które sprawiają że dym nie tylko pachnie, ale i smakuje.

Jak smakuje? 

Bananami, brzoskwinią, colą, wiśnią, miętą, cytryną, jaśminem, arbuzem, jabłkiem (a nawet dwoma jabłkami – bo i takie melasy się spotyka), pomarańczą… a to tylko czubek góry lodowej! Są też melasy beztytoniowe, w których ten niezdrowy składnik zastępuje się np. specjalnie spreparowanymi algami morskimi. W tym momencie warto wspomnieć o kwestii zdrowotnej, która niestety do dnia dzisiejszego nie została rozstrzygnięta. Niektórzy uważają, że powoduje podobne do papierosów schorzenia, inni że jest od nich zdrowsza. W takim razie przedstawię tylko to, czego do tej pory jesteśmy pewni: w shishy funkcję filtru pełni woda, a dym składa się w głównie z pary wodnej. Pamiętajmy zatem, że jeśli chcemy dbać o zdrowie powinniśmy wystrzegać się wszelkich używek!

Rytuał palenia fajki wodnej zaczyna się od wypełnienia szklanego, często pięknie zdobionego, dzbana (to właśnie głównie dzięki niemu, shisha może pełnić funkcję nie tylko użytkową, ale też dekoracyjną). Można tam wlać wodę, ale też mleko, colę, rum, szampana – zmieniając smak i zapach dymu. Następnie zatykamy dzban korpusem, do którego podłączamy wąż, za pomocą którego będziemy mieli okazję delektować się dymem. Potem wystarczy nałożyć ceramiczny cybuch, wybrać smak, na który mamy ochotę, zakryć go dziurkowaną folią, odpalić brykiet (których także jest spory wybór: z rozpałką, ekologiczne, bambusowe, a nawet kokosowe) i… usiąść w gronie znajomych od czasu do czasu kosztując shishy.